środa, 25 listopada 2009

Rprt # 180

Znów bez zbędnych, bo robota pali się w rękach. Endżoj!


poniedziałek, 23 listopada 2009

Rprt # 179

Bez zbędnych słów. Nowy fikoł Osiedlowy ciśnięty w kierunku zbliżającego się Integrala. Tadam!



poniedziałek, 16 listopada 2009

Rprt # 178

Spostrzeżeń emigracyjnych ciąg dalszy. Trzy najpopularniejsze słowa w Niemczech to: relativ, Stress oraz quasi. Czyli wychodzi na to, że stosunkowo zestresowany Niemiec nie jest do końca pewien o czym mówi. A ja mówię: zestresowany my ass! W gruncie rzeczy, system, który tutaj obowiązuje jest antystresowy, naprawdę trzeba się postarać, aby przepieprzyć życiorys. System zadba, abyś się nie nudził na bezrobociu. Problem z dragami? Kein Problem! System podaje rączkę i sypie euro na nowy początek. Asia zauważyła też, że w TV jest o wiele więcej polityki, niż kilka lat temu. Bo wiadomo, że im więcej w TV paszczaków, tym problem rośnie w siłę. Tutaj jednak problemem jest wciąż np. zapuszczona otyła, której starzy nie nauczyli sprzątać. I jechane! Godzinka w prime time o lasce, która w końcu poszła się przystrzyc i umyła kibel. W poszukiwaniu problemu Niemiec musi jechać do sąsiadów, Czech lub Polski. W Polsce handluje się szczeniaczkami przy granicy, szczeniaczki są relativ za małe, aby nimi handlować. Niemiec kupuje szczeniaczka i zaczyna się problem, bo szczeniaczek chorowity. I jechane... W głowie zaczyna mi się kręcić od tutejszych quasi problemów.


Raport ilustrują kadry z mojej roboty dla Lśnienia. Jeszcze nie mam stówki, że fikołki pójdą w magazynie, ale słyszałem, że się spodobało, więc... Miałem niewielki zgryz z tematem, bo historie miały się zamknąć w formie stripa, w domyśle- stripa grozy. Strip nie jest "najgroźniejszą" formą w komiksie, bo kojarzony jest raczej z seriami humorystycznymi i tak też ja go kojarzę. Przysiadłem zatem i wykombinowałem, że raz- jak groza i krótko, to nie będę się wygłupiał z dialogami, z tekstem, dwa- stawiam na rysunek narracyjny. Niech czyny robią grozę, nie słowa. Myślę, że wybrnąłem. Graficznie trzymałem się tego, co wypracowałem, siedząc nad Fałszywym tropem do antologii Japonia widziana oczyma 20 autorów czyli ciąg dalszy powrotu do czerni i bieli.


BTW, Komiksomania zrecenzowała wspomnianą antologię( nope, nadal żadnych rasistowskich komentarzy pod artykułem, a przecież jednym z autorów jest Sfar, a Sfar to przeca o Żydach rysuje, lol). Moja historyjka została po raz kolejny uznana za jedną z lepszych w zestawieniu, co mnie nie dziwi, bo nie raz wspominałem, że jestem z tej roboty zadowolony. Słyszycie to, bonzowie z Castermana? Parlewu polonez? Non? Sziet...

Quasi sziet.

środa, 11 listopada 2009

Sinusoida

Aśka zauważyła, że na podwórku zapanował marketingowo dupny klimat pesymizmu, z czym tylko częściowo się z nią zgodziłem, bo przeca i fiołki i oset( nie, że tylko fiołki albo tylko oset) i nawet chciałem zrobić takie jajo, że wszystko w różach i już tylko uśmiechy i do przodu a' la koko dżambo, bęc. Ale nie. Tak to jest, jak się człowiek na jakiś czas wypstryka, bo pracował nad czymś, co już w świat poszło. Adrenalina spada, dope się skończyli. Zawsze uważałem, że sam akt tworzenia jest ważniejszy od jego wyniku, bo wynik zamyka wszystko, leci to gdzieś dalej i już niewiele ma wspólnego z radością czynu. Zaczyna się zatem bezczyn, który pochłania z równą mocą i ogólnie atak obwisłego cyca. Człowiek niby wie, że tak to kółeczko kręci się od lat a jednak za każdym razem cyc obwisły zaskakuje siłą z jaką opada i dusi.

Tymczasem, pasek many ładuje się samoistnie, choć powoli, Czerwień, żółć. Kiedy zaczyna przebąkiwać o zieleni( o, a to dziwne!), mechanizmy zaskakują. Bezczyn i pozycję horyzontalną zastępuje nerwowe klepanie rączką po udzie. Że, coś, kurwa, powinno się już zacząć dziać! Chwilę potem już wie się( Wiesiu mam na drugie), że nic się dziać nie zacznie, dopóki głowa z dupą nie wrócą na z góry ustalone pozycje. I wszystko wraca do indywidualnej normy. Bo może i być chujnia, nazywana być może chujnią na wyrost, ale cukierków nikt mi jeszcze nie podpieprzył.

Pałeczkę w narzekaniu przekazuję zatem Gniazdu Światów a sam napinam, co napiąć trzeba, aby cisnąć, co pociśnięte być musi. Integral Osiedla Swoboda zmierza najwyraźniej ku szczęśliwemu finałowi( jeszcze te rzeczy tylko, te rzeczy, które muszę zrobić...), odezwał się do mnie pewien świeży magazyn grozy w sprawie szortów, które mam zamiar pocisnąć, bo lubię temat. Pastelom podeszły pierwsze fikołki, które dla nich zaprojektowałem... Fiołki sypią się na głowę. Dupa na zydelku posadzona. Mana na fulla. Jechane!

niedziela, 8 listopada 2009

Parafialnie

Od dziś już na stałe. Komcie na tym podwórku tylko dla zalogowanych do Google lub OpenID. Znudziło mi się czytanie literek, pisanych przez leniuszków, nie potrafiących zajrzeć do archiwum, kliknąć w tagi, żądających nowych odcinków komiksów, o których wiadomo, że się pojawią, kiedy będę w większym komforcie tworzenia kresek non profit ku uciesze swojej i czytelnika. Odpowiadanie po raz kolejny i kolejny na pytania, na które można z łatwością znaleźć odpowiedzi w sieci czy archiwum to strata mojego czasu. Komcie, zdradzające oznaki lenistwa będą od razu leciały w niebyt, fru i ni mo. Tak, to koniec dziczy pod wpisami. Wprowadzam na tym podwórku rządy żelaznej płetwy!

Dziękuję za uwagę.

Rprt # 177

Primo. Kolejny odcinek stripa Jojoy & Padie( # 111) poleciał do Playa. W tym momencie to mój jedyny komiks, który ukazuje się cyklicznie w prasie czy w sieci.


Secundo. Ukazała się książka( wyd. Media Pascal) Kamila Śmiałkowskiego- leksykon poświęcony postaci Jamesa Bonda i wszystkiemu, co związane z postacią stworzoną przez Iana Fleminga. Niemal 300 haseł, kilkanaście esejów autorstwa publicystów Filmu, Kina, Gazety Wyborczej czy TVP Kultura w tym tekst Romana Książki, traktujący o Tomaszu Beksińskim, tragicznie zmarłym tłumaczu m. in. ówczesnych filmów o 007, który to tekst miałem przyjemność ozdobić ilustracją( której fragment poniżej). Prócz mnie, książkę kreską przyozdobił Robert Adler.


Tertio. "Coraz liczniejsze są zastępy komiksowych fanów". Reportaż Uwagi! skierowany do Generała Publicznego nie jest najgorszy, jak na reportaż Uwagi! skierowany do Generała Publicznego( wystarczy przypomnieć sobie kuriozalny materiał o mandze, puszczony swego czasu), ale na cytowane powyżej zdanie, zareagowałem tak: HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA!!! Oczywiście, to był śmiech pełen radości i nadziei na lepsze jutro.

W bonusie, emigracyjna lekcja. Dziś nauczyłem się, aby nie próbować robić w mikrofali( 600 W, 3 min.) grzanek z serem, korzystając z niemieckiej buły kupionej w paczce "8 x buła", heh. Bo to była buła, która po jednym dniu zrobiła się twarda, jak kamień, a ja nauczony jestem przez ostatnie miesiące, aby nawet taką bułę wykorzystać( choćby po starciu buły, np. jako dodatek do mielonych). Buła zrobiła się w mikrofali czarna, wypuściła z siebie toksyczne dymy, które zaczadziły całą chatę i klatkę. Zwęglona buła z mikrofali, tego nie znałem. Na szczęście, mam obok sklepik, gdzie mogę w dni powszednie( stąd dzisiejszy eksperyment) dostać pieczywo nie zrobione z trocin i plastiku.

sobota, 7 listopada 2009

Rprt # 176

Dawno nie było na tym podwórku żadnego raportu z placu boju, rajt? No, to cyk, bo mam dobre i złe wieści. Zacznę od złych. NERDz schodzą z afisza, czyli no more stripa na Gamezilli. Niestety. Tym razem nie jest to związane w żaden sposób z moimi zamułkami czy tym podobnymi fanaberiami tzw. "artysty". Życie, po prostu. Wzięło, w dupala kopnęło, znów i nie po raz ostatni( choć ten rok jest jakiś wyjątkowy pod tym względem). Dzięki wszystkim, którzy klikali, komentowali rozwój serii( dobrze i źle, łobojętnie). Dziękówa! Mój strip do Metra, który razem z Arturem Kurasińskim kombinowaliśmy też wzięło, zasadziło ciosa i wydupcyło. Choć w tym wypadku nic nie jest przesądzone i być może uda się coś w tej materii wskórać w przyszłym roku. Kadr z projektu na obejście się smakiem. Moim smakiem , waszym smakiem... Ech...


No i dobre niusy. W garść się wziąłem w temacie gra i kombinuję cosik razem z Pastelami. Nic wielkiego, ale za to przyjemnego. Na razie nie ma za bardzo czego pokazać, bo i wiele tego nie ma, faza szkicowania, luźnego projektowania, tego typu sprawy. Kiedy temat zacznie się klarować na tyle, że będę mógł podsypać grafami, uczynię to od razu, bo fajne rzeczy wychodzą. Sprawa druga to integral Osiedla Swoboda. Zaczynałem już na obczyźnie tracić nadzieję, że jednak uda się wydać to tomiszcze, zbierające stuff z Produktów, w grudniu 2009, ale Jaro Składanek z Kultury Gniewu( jesteś WIELKI, chłopie!) tak zadziałał, że nadzieja wróciła. Wciąż nie mam 100% pewności, że rzecz wyjdzie pod koniec roku, ale jestem cholernie dobrej myśli w tym momencie. Myśli lepszej, niż trzy, cztery dni temu. Następne dni przesądzą o sprawie. Będą także kurewsko pracowite, nie tylko dla mnie. Trzymajcie kciuki, aż krew z nich odpłynie!